Czekam niecierpliwie na jesień, chociaż ma być trudno. Jednak chcę już spokoju, codzienności, nie rozpływania się mimo ubrania nie zakrywającego niemal nic. Wolę znów otulić się kiziacznym futrem, grubym szalem. Na głowie nosić czapkę z pomponem. Siedzieć pod kocem razem i grzać się, pić ciepłe kakao.
Czekam na jesień długo, ale jeszcze się trzymam. Czasem wieczorem robi się chłodno i siedzieć można w grubej bluzie, albo w domu przykryta warstwą miękkiego polaru i kota. Grzać dłonie o termiczny kubek wypełniony muffinową herbatą można. Uciekać przed deszczem, przytulać się z zimna. Czasem nawet mieć trochę gęsiej skórki i drżeć przez chwilkę.