To wszystko jest mi potrzebne, żebym mogła czuć się czysto. Brudna nienawidzę siebie, czuję, że trochę umieram. Nie wiem czemu przeszkadza mi w tym jedzenie, ani czemu inni ludzie nie mają z tym problemu. Nie mogę kłaść się brudna całym dniem, myślami i słabościami, kalać białej pościeli. Nie chcę. Nie umiem zacząć dnia inaczej, niż od zmycia z siebie nocy, snów, marzeń, koszmarów, bólów głowy.
Podobno to niezdrowe. Że od tego alergie, słaba odporność i takie tam. Ale chyba wolę narazić się na kilka dni kataru, niż być nieczystą, splamioną, mając wrażenie, że każda osoba patrząc mi w twarz czy idąc obok widzi to wszystko, co mam na sobie. Każde dobro i zło, które noszę pod skórą, widoczne jest na twarzy, dłoniach i wyczuwalne w moim zapachu.
Sprzątam więc też dookoła siebie, rzucając się na wszystko, mając ochotę tylko wyrzucać. Nie chcę niepotrzebnych rzeczy w zasięgu wzroku. Przecież wtedy kolejna rzecz we mnie będzie nieidealna, niespełniająca wymagań, do poprawy. A o tych wszystkich banałach wolę pamiętać, niż musieć je oglądać,dotykać i sprzątać, każdego dnia na nowo. Nie wierzę w pamiątki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz