I cieszę się pogodą, niedopasowaniem, ciepłymi dniami i zimnymi nocami. Cieszę się nimi pod wielką kołdrą, z ciepłym kotem, z pokładami internetu. I nawet z bieganiem na pociągi i wracaniem w nocy. I chyba z kiepskich koncertów, spadającej czapki. Przemawia przeze mnie desperacki optymizm, to pewnie przez ogromne ilości wchłanianej przeze mnie czekolady.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz